Biegliśmy ile sił w nogach, mijaliśmy jakieś korytarze co było bardzo dziwne ponieważ gdy tam szliśmy nie było ich na naszej drodze. W końcu dotarliśmy do recepcji gdzie było światło, a wtedy po schodach sturlalo się ciało gościa, od którego mieliśmy cały sprzęt. Miał na plecach nożem napisane "Devil" serce walilo mi jak oszalale, niebezpiecznie szybko. Tego było za wiele, straciłam przytomność.
czwartek, 4 sierpnia 2016
Od Jacoba do Catherine
- Cat...na raz, wracamy do wyjścia. -spojrzałem na nią. Słabo ją widziałem, nie byłem pewien czy jest gotowa do biegu, ale nie mogliśmy tu tak siedzieć. -Raz.
Wstałem pociągając ją za sobą i pobiegłem. Po schodach w górę, do skrzypiących drzwi. Przygotowałem się, że będziemy musieli je otworzyć. Ktoś trzasnął nimi porządnie, więc pewnie się zatrzasnęły. Przekląłem pod nosem i przyspieszyłam, trzymając mocno Cat. Było ciemno. Wpadliśmy na drzwi, a po chwili na podłogę. Ku mojemu zdziwieniu były otwarte. I nagle ten przerażający śmiech. A raczej rechot, tak blisko nas. Catherine zaczęła krzyczeć. Podniosłem nas jak najszybciej i zacząłem biec przed siebie. Dźwięk stawał się coraz bardziej cichy. Teraz słyszałem tylko nasze kroki i oddechy.
Catherine? Co teraz...?
Od Catherine do Jacoba
- To chyba nie oni... - wydukałam z trudem.
Nagle wszystkie słoiki z regałów niedaleko nas zaczęły pękać, same z siebie?!
- Jacob... - wyszeptałam przerażona.
- Jestem z tobą. - poczułam jak ściska mnie mocniej.
- Wiem, pewnie tylko dlatego nie padłam jeszcze na zawał serca. - Westchnelam. - Możemy stąd iść? W ogóle, to ich konkurs, niech oni nagrywaja. My będziemy po prostu siedzieć w recepcji i być w grupie aby się kwalifikowali. El od razu zaznaczala że nie mają zamiaru dzielić się z nami nagrada. A ja mam serdecznie dość tego domu. - mruknęlam.
Jac?
Od Jacoba do Catherine
- Cii, Catheriene. Jestem z Tobą.
Zaczęliśmy schodzić równo ze schodów. Doszliśmy do kolejnych drzwi otworzyliśmy je. Śmierdziało tam stęchlizną. Westchnąłem cicho. Latarką oświeciłem wszystkie ściany i kąty po kolei, szukając miejsca, gdzie możemy usiąść. Spędzimy tu jakiś czas.
Siedzieliśmy blisko siebie i wpatrywaliśmy się w ciemność. Kamera była ustawiona obok nas, skierowana w stronę wejścia. Poczułem się jak przynęta. Nagle usłyszeliśmy skrzypienie drzwi, tych dzielących korytarz od schodów do piwnicy. Dźwięk był długi, przeciągliwy i nieznośny. Po chwili trzask. Catherine podskoczyła, a ja przytuliłem ja mocniej.
- Rob? To wy? Macie coś?
Cisza.
- Chcecie nas nastraszyć? -pokręciłem głową. Znowu.....
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Tu się dzieją dziwne rzeczy. - wyszeptałam chowajac twarz w jego koszulkę.
- Ej, dobra. Musimy iść kręcić bo inaczej nici z nagrody... zajmijcie się piwnicą, my weźmiemy najwyższe piętro. - zarządził Rob.
- Idziemy? - Jac wziął kamerę, ja latarkę, złapał mnie mocno za rękę.
- Nie mamy wyjścia. - mruknęłam.
Żałuję, że daliśmy się na to namówić. Cholernie żałuję!
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- O co Ci chodzi? -warknął.
- To nie było zabawne. -mruknąłem gniewnie i podszedłem do dziewczyny.
Przytuliłem ja mocno i gładziłem powoli po głowie, aby się uspokoiła. Po chwili odwzajemniła uścisk. Czułem jak jej serce mocno bije, z chwilą jednak rytm zwalniał. Ustabilizował się.
- Przesadzasz. -machnął ręką i podszedł do Elise- idziesz? -wyciągnął rękę w jej stronę.
- Gdzie?
- Na ostatnie piętro, tam może nagramy coś ciekawego.
Nagle usłyszeliśmy "dzyń". Znajomy dźwięk windy, kiedy ta zatrzymuje się na danym piętrze. Spojrzeliśmy wszyscy po sobie. W całym szpitalu jest nas tylko czwórka, dozorca zamknął wszystkie drzwi w budynku...nikt inny nie mógł tu wejść. Chyba, że ktoś tu był za nim my przyszliśmy i nie wyszedł, ale to raczej nie możliwe.
Catherine?
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Od Catherine do Jacoba
- Słyszałeś? - spytałam przestraszona. Obejrzałam się za siebie, na szczęście nic tam nie było.
- Słyszałem, to pewnie Rob. Spokojnie Cat, jestem z tobą. - złapał mocniej moją dłoń.
Po pewnym czasie wróciliśmy do recepcji, Robin i Elise już tam byli.
***
Siedziałam pod ścianą, chowając twarz w dłonie. Chłopaki poszli pokamerować, my z Elise tu zostałyśmy. Wstałam i westchnęłam głęboko, nagle przyszedł Jacob, uśmiechnął się lekko i ruszył w moim kierunku.
- Bu!! - nagle ktoś krzyknął mi do ucha, odruchowo krzyknęłam przerażona i odskoczyłam w bok. Robin pokładał się ze śmiechu. - Ty debilu! - walnęłam go w ramię. Zanurzyłam dłoń we włosach i wbiłam wzrok w ziemię starając się zatrzymać łzy, serce waliło mi jak oszalałe.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- To pewnie szczur. -sprawiłem, że usiadła mi na kolanach i przytuliłem ją mocno do siebie- Nie bój się. -powiedziałem jej do ucha i oparłem się podbródkiem o jej obojczyk, gładząc dłonią jej włosy.
- Może rozdzielimy się, chyba nie będziemy siedzieć w miejscu przez całą noc. -powiedział Rob, wstając z krzesełka.
Spojrzałem na Catherine. Nie sądzę, aby to był dobry pomysł, ale jednego miejsca bie możemy wciąż kamerować...
Catherine?