Biegliśmy ile sił w nogach, mijaliśmy jakieś korytarze co było bardzo dziwne ponieważ gdy tam szliśmy nie było ich na naszej drodze. W końcu dotarliśmy do recepcji gdzie było światło, a wtedy po schodach sturlalo się ciało gościa, od którego mieliśmy cały sprzęt. Miał na plecach nożem napisane "Devil" serce walilo mi jak oszalale, niebezpiecznie szybko. Tego było za wiele, straciłam przytomność.
czwartek, 4 sierpnia 2016
Od Jacoba do Catherine
- Cat...na raz, wracamy do wyjścia. -spojrzałem na nią. Słabo ją widziałem, nie byłem pewien czy jest gotowa do biegu, ale nie mogliśmy tu tak siedzieć. -Raz.
Wstałem pociągając ją za sobą i pobiegłem. Po schodach w górę, do skrzypiących drzwi. Przygotowałem się, że będziemy musieli je otworzyć. Ktoś trzasnął nimi porządnie, więc pewnie się zatrzasnęły. Przekląłem pod nosem i przyspieszyłam, trzymając mocno Cat. Było ciemno. Wpadliśmy na drzwi, a po chwili na podłogę. Ku mojemu zdziwieniu były otwarte. I nagle ten przerażający śmiech. A raczej rechot, tak blisko nas. Catherine zaczęła krzyczeć. Podniosłem nas jak najszybciej i zacząłem biec przed siebie. Dźwięk stawał się coraz bardziej cichy. Teraz słyszałem tylko nasze kroki i oddechy.
Catherine? Co teraz...?
Od Catherine do Jacoba
- To chyba nie oni... - wydukałam z trudem.
Nagle wszystkie słoiki z regałów niedaleko nas zaczęły pękać, same z siebie?!
- Jacob... - wyszeptałam przerażona.
- Jestem z tobą. - poczułam jak ściska mnie mocniej.
- Wiem, pewnie tylko dlatego nie padłam jeszcze na zawał serca. - Westchnelam. - Możemy stąd iść? W ogóle, to ich konkurs, niech oni nagrywaja. My będziemy po prostu siedzieć w recepcji i być w grupie aby się kwalifikowali. El od razu zaznaczala że nie mają zamiaru dzielić się z nami nagrada. A ja mam serdecznie dość tego domu. - mruknęlam.
Jac?
Od Jacoba do Catherine
- Cii, Catheriene. Jestem z Tobą.
Zaczęliśmy schodzić równo ze schodów. Doszliśmy do kolejnych drzwi otworzyliśmy je. Śmierdziało tam stęchlizną. Westchnąłem cicho. Latarką oświeciłem wszystkie ściany i kąty po kolei, szukając miejsca, gdzie możemy usiąść. Spędzimy tu jakiś czas.
Siedzieliśmy blisko siebie i wpatrywaliśmy się w ciemność. Kamera była ustawiona obok nas, skierowana w stronę wejścia. Poczułem się jak przynęta. Nagle usłyszeliśmy skrzypienie drzwi, tych dzielących korytarz od schodów do piwnicy. Dźwięk był długi, przeciągliwy i nieznośny. Po chwili trzask. Catherine podskoczyła, a ja przytuliłem ja mocniej.
- Rob? To wy? Macie coś?
Cisza.
- Chcecie nas nastraszyć? -pokręciłem głową. Znowu.....
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Tu się dzieją dziwne rzeczy. - wyszeptałam chowajac twarz w jego koszulkę.
- Ej, dobra. Musimy iść kręcić bo inaczej nici z nagrody... zajmijcie się piwnicą, my weźmiemy najwyższe piętro. - zarządził Rob.
- Idziemy? - Jac wziął kamerę, ja latarkę, złapał mnie mocno za rękę.
- Nie mamy wyjścia. - mruknęłam.
Żałuję, że daliśmy się na to namówić. Cholernie żałuję!
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- O co Ci chodzi? -warknął.
- To nie było zabawne. -mruknąłem gniewnie i podszedłem do dziewczyny.
Przytuliłem ja mocno i gładziłem powoli po głowie, aby się uspokoiła. Po chwili odwzajemniła uścisk. Czułem jak jej serce mocno bije, z chwilą jednak rytm zwalniał. Ustabilizował się.
- Przesadzasz. -machnął ręką i podszedł do Elise- idziesz? -wyciągnął rękę w jej stronę.
- Gdzie?
- Na ostatnie piętro, tam może nagramy coś ciekawego.
Nagle usłyszeliśmy "dzyń". Znajomy dźwięk windy, kiedy ta zatrzymuje się na danym piętrze. Spojrzeliśmy wszyscy po sobie. W całym szpitalu jest nas tylko czwórka, dozorca zamknął wszystkie drzwi w budynku...nikt inny nie mógł tu wejść. Chyba, że ktoś tu był za nim my przyszliśmy i nie wyszedł, ale to raczej nie możliwe.
Catherine?
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Od Catherine do Jacoba
- Słyszałeś? - spytałam przestraszona. Obejrzałam się za siebie, na szczęście nic tam nie było.
- Słyszałem, to pewnie Rob. Spokojnie Cat, jestem z tobą. - złapał mocniej moją dłoń.
Po pewnym czasie wróciliśmy do recepcji, Robin i Elise już tam byli.
***
Siedziałam pod ścianą, chowając twarz w dłonie. Chłopaki poszli pokamerować, my z Elise tu zostałyśmy. Wstałam i westchnęłam głęboko, nagle przyszedł Jacob, uśmiechnął się lekko i ruszył w moim kierunku.
- Bu!! - nagle ktoś krzyknął mi do ucha, odruchowo krzyknęłam przerażona i odskoczyłam w bok. Robin pokładał się ze śmiechu. - Ty debilu! - walnęłam go w ramię. Zanurzyłam dłoń we włosach i wbiłam wzrok w ziemię starając się zatrzymać łzy, serce waliło mi jak oszalałe.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- To pewnie szczur. -sprawiłem, że usiadła mi na kolanach i przytuliłem ją mocno do siebie- Nie bój się. -powiedziałem jej do ucha i oparłem się podbródkiem o jej obojczyk, gładząc dłonią jej włosy.
- Może rozdzielimy się, chyba nie będziemy siedzieć w miejscu przez całą noc. -powiedział Rob, wstając z krzesełka.
Spojrzałem na Catherine. Nie sądzę, aby to był dobry pomysł, ale jednego miejsca bie możemy wciąż kamerować...
Catherine?
piątek, 29 lipca 2016
Od Catherine do Jacoba
***
Musieliśmy iść tam po południu, rano spakowaliśmy plecak w coś ciepłego, jedzenie oraz napoje. Spotkaliśmy się z Elise i Robinem na miejscu, stali z dozorcą i tym facetem od kamer itp. Weszliśmy do środka, od razu mocno złapałam dłoń Jacoba.
- Śmierdzi trupem. - stwierdziła Elise.
Dozorca oprowadził nas po miejscu, wyjaśnił historię poszczególnych miejsc. Najbardziej zapamiętałam łazienkę, na środku była wanna brudna od krwi. Podobno dziewczyna podcięła tam sobie żyły.

Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Byliśmy ostatnio na jednym horrorze w kinie, to nam wystarczy.. -stwierdziłem, widząc nie chęć Cat.
- Proszę, no przecież nic nam się nie stanie. -Elise uklęknęła.
***
Po na prawdę długich i męczących namowach, zgodziliśmy się. Jutro mieliśmy iść do tego szpitala, więc postanowiłem wziąć szybki prysznic i od razu położyć się spać.
***
Leżeliśmy z Catherine w sypialni, obejmowałem ją i sprawiłem, że była bardzo blisko mnie. Uśmiechałem się pod nosem. Zasnąłem.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- No więc tak, jest konkurs. - zaczął chłopak.
- Można wygrać mega wycieczkę za granicę, samochód sportowy albo hajs! - dodała entuzjastycznie Elise.
- Trzeba nakręcić dokument paranormalny, z Eli wymyśleliśmy, że nakręcimy go w tym starym psychiatryku na obrzeżach miasta. - dodał chłopak.
Na samą myśl o tym szpitalu, przeszły mnie nieprzyjemne dreszcze. Słyszałam o nim wiele strasznych historii.
- Po co nam to mówicie? - spytał Jac pocierając powoli moje ramię.
- No bo grupa musi być minimum 4 osobowa... mamy już gościa, co weźmie ten cały sprzęt ale nie wlicza się do grupy no i pozwolenie na wejście. Pójdziecie z nami? - spytał składając ręce w geście błagalnym, Elise zrobiła to samo.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
***
Siedzieliśmy na kanapie w salonie i czekaliśmy na mecz, który właśnie miał się zacząć, ale jak zwykle wpierw musieliśmy obejrzeć milion reklam...wykorzystałem, więc tę chwilę do pocałowania Catherine. Odwzajemniła mój gest, położyłem dłoń na jej policzku i spojrzałem w jej oczy, były takie piękne.
- Kocham Cię. -powiedziałem całując ją w skroń.
- Ja Ciebie też. -przytuliła się do mnie.
Nagle do mieszkania wpadli Elise i Robin, zaczęli coś gadać. Szybko, nie zrozumiale i oboje w tym samym czasie.
- Stop. -powiedziałem po chwili. Ucichli- niech jedno z was mówi.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
***
Szłam przed miasto, musiałam kupić karmę dla psów ponieważ rano się skończyła. Nie zmrużyłam oczu przez całą noc, cały czas płakałam, dlatego też teraz były czerwone i podkrążone. Przede mną zauważyłam Angele idącą z wózkiem. Odwróciłam wzrok, chciałam jak najszybciej przejść koło niej, jednak mnie zatrzymała.
- Zobacz, jaką mamy śliczną córeczkę. Teraz ja mam, bo ojciec się jej wyrzekł. Przez ciebie! - spojrzałam w wózek i momentalnie się zaśmiałam.
- To lalka, debilko. - prychnęłam i ruszyłam w przeciwnym kierunku.
To lalka! To lalka! A więc Jacob mówił prawdę... a ja głupia mu nie uwierzyłam. Jak mogłam? Chciałam przejść na drugą stronę, jednak zza przeciwka jechał rozpędzony samochód. Myślałam, że we mnie wjedzie, sparaliżowało mnie. W ostatniej chwili jednak ktoś przyciągnął mnie do siebie, poczułam znajomy zapach. Podniosłam wzrok, Jacob.
- To lalka... przepraszam. - wyszeptałam opierając głowę o jego tors.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Angel...rozumiem, że możesz być wściekła, że tak Cię potraktowałem, ale...na h** powiedziałaś jej o tej g*******j lalce! -wydarłem się na nią.
- Nie mów tak o naszym dziecku!
- Zrozum nigdy nie mieliśmy dziecka, nie mamy, nie będziemy mieli! Nigdy. To tylko lalka!
Zaczęła płakać.
- Oddaj klucze i wynoś się stad. -rzuciła klicze na łóżko i wybiegła.
Chwilę po noej ja wyszedłem i zamknąłem drzwi, musz3 znaleźć Catherine.
Cat?
Od Catherine do Jacoba
- Kim jesteś? - spojrzała na mnie. - Czemu leżysz w łóżku z moim chłopakiem? - zapytała ochrypiała.
- Chłopakiem? - spojrzałam zszokowana na Jacoba.
- Jacuś, wyjaśnij mi co ta dziewczyna robi w twoim łóżku. - mówiła nadzwyczaj spokojnie.
Zaśmiałam się krótko, zeszłam z łóżka, wciągnęłam na szybko czarne jeansy, t-shirt oraz trampki, zabrałam to, co miałam pod ręką. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Catty, nie idź, błagam cię. - złapał mnie za ramiona uniemożliwiając dalszą drogę, widziałam, iż sam ma łzy w oczach.
- Czemu mi nic nie powiedziałeś? - zapytałam starając się ukryć swój drżący głos.
- Miałem ci powiedzieć, ale nie chciałem cię dobijać po śmierci Harrego, po tym co się stało... a z Angel zerwałem wczoraj. - mówił patrząc mi prosto w oczy.
Westchnęłam. Właściwie... sama też bym tak zrobiła.
- Nasza córeczka się za tobą stęskniła, w ogóle się nią nie interesujesz. - wtrąciła.
- Masz dziecko?! - podniosłam głos, a do oczu ponownie cisnęły mi się łzy.
- Nie! Nie! Ta wariatka uznaje lalkę za nasze dziecko, Cat, uwierz mi!
- Sama nie wiem, co o tym myśleć. - mruknęłam.
Pomyśleć, że gdyby tego nie powiedziała, pewnie między nami byłoby nadal okej... ale to, że ma dziecko to za wiele. Ominęłam go i zabrałam psy. Spojrzałam jeszcze raz na niego ze łzami w oczach i pomyśleć, że zawsze gdy kogoś pokocham, wychodzi na jaw coś takiego... wybiegłam z jego mieszkania.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
***
Leżeliśmy jeszcze w łóżku, nie miałem ochoty wstawać, a nie chciało mi się też spać. Przysunąłem się do Catherine, nie spała. Objąłem ją i pocałowałem w kark, szyję, policzek.
- Mm, skąd tyle czułości? -uśmiechnęła się.
- Prosto z serca, kocham Cię. -obruciłem ją lekko i położyłem się nad nią, złączając nasze usta w namiętnym pocałunku.
Nagle usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi i po chwili zamyka je z trzaskiem.
- Kochanie. -K***a, Angel- Chciałam pogadać.
Catherine spojrzała na mnie zszokowana. Nagle po sypialni weszła Angel.
- Jac... -westchnąłem i wstałem z łóżka.
Angel miała rozmazany makijaż, wyglądała okropnie.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Nie, no co ty.
Zaśmiała się cicho.
- No to chodź. -wstałem łapiąc ją za rękę.
***
Mieliśmy najlepsze miejsca w sali kinowej. Kupiliśmy sobie napój i popcorn karmelowy.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- A gdzie byś chciała iść? - spytał ponownie mnie całując.
- Może do kina? Podobno grają fajny horror. - uśmiechnęłam się.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Masz talent. -usiadłem obok i pocałowałem ją w policzek.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba


?
Od Jacoba do Catherine
***
Siedziałem z Catherine dłuższy czas. Przytulałem ją.
- Muszę jeszcze wyjechać...wrócę wieczorem. Proszę nie wychodź nigdzie, ok? Nie wpuszczaj nikogo, nawet jeżeli będziesz tego kogoś znała. Okay?
- Okay. -pokiwała głową.
Pocałowałem ją namiętnie, odwzajemniła gest. Poszedłem ubrać buty, po jakimś czasie byłem już w drodze do domu Angel.
***godzinę później***
Stałem pod jej drzwiami jak debil. W głowie układałem sobie jak jej to powiem.
"- Cześć kochanie."
Nie.
"- Cześć Angel...słuchaj. Zrywam z Tobą, zakochałem się w innej, sory."
Niee!
"- Angel, muszę Ci powiedzieć....."
Westchnąłem głośno i zapukałem do drzwi, oby jej w domu nie było. Po chwili otworzyła. Stała z tą swoją ulubioną lalką na rękach.
- Jac! -wykrzyknęła zadowolona i przywarła do mnie, całując mnie namiętnie.
Odsunąłem ją od siebie i przygryzłem wargę, powstrzymując się, aby nie ulec jej gestom. Złapała mnie za rękę i wciągnęła do środka.
- Poczekaj, odłożę Poli. -tak nazwała swoją lalkę, którą często uważała za swoje dziecko...za nasze dziecko. Odłożyła ją do łóżeczka i wróciła do mnie. Teraz jej to powiem.
- An... -przerwała mi kolejnym pocałunkiem.
- Jacob, tęskniłam za Tobą. -powiedziała szeptem i zaczęła mnie ciągnąć w stronę salonu.
Usiadłem na kanapie, a ona obok mnie.
- Angel, muszę Ci powiedzieć...coś ważnego. Nie, nie wiem jak. -spojrzałem na nią, uśmiechała się do mnie szeroko.
Nagle skoczyła mi na kolana i znów pocałowała, jej ręce powoli schodziły w dół, z ramion, przez tors, do paska od spodni. Zaczęła go rozpinać. Już wiedziałem skąd ten uśmiech na jej twarzy. Ona znowu tego chciała, ale ja nie miałem na to najmniejszej ochoty. Nie mogłem tego zrobić, nie kiedy wyznałem swoje uczucia Cat. Złapałem ją za nadgarstki. Spojrzała na mnie zdziwiona. Później złapałem ją w talii i sprawiłem, że znów obok mnie siedziała.
- Angel, daj mi w końcu powiedzieć...ja...jestem Ci bardzo wdzięczny, że mi pomogłaś, kiedy potrzebowałem pomocy, że byłaś przy mnie...ale..ja już Cię nie kocham.
Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji.
- Przyjechałem Ci to powiedzieć. Zrywam z Tobą.
Do oczu napłynęły jej łzy...zaczęła płakać.
- Angel. -wyciągnąłem dłoń, aby otrzeć jej łzy, ale ona ją odepchnęła.
- Dlaczego? -powiedziała cicho- Dlaczego już nie...Jacob, kocham Cię. Czemu...?
- Przepraszam, tyle tylko zdołałem więcej powiedzieć, zapiąłem pasek i wyszedłem, zostawiając ją samą.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Dobrze, że mam jeszcze was. - szepnęłam do nich.
- I mnie. - usłyszałam nagle za sobą, chwilę potem chłopak objął mnie od tyłu i pocałował w policzek.
- Tak, ciebie też. - uśmiechnęłam się pod nosem i przejechałam dłonią po jego policzku.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
czwartek, 28 lipca 2016
Od Catherine do Jacoba
Gdy usłyszałam najcichszy, niepokojący dźwięk budzilsm się a moje serce przyspieszalo.
- Spokojnie. - szepnął.
Ponownie się w niego wtulilam i jakoś usnelam.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Odwzajemniłam pocałunek, a gdy odsunelismy się od siebie Przytuliłam się do niego mocno.
- Ja ciebie też kocham. - powiedziałam.
Jacob
Od Jacoba do Catherine
- Kocham Cię Catherine. -powirdziałem szeptem i znów złączyłem nasze usta w pocałunku.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Obiecujesz? - spojrzałam mu prosto w oczy. Nie chciałam znów się na kimś zawieść...
- Przysiegam. - szepnął.
Uśmiechnęłam się delikatnie i zlaczylam nasze usta w pocałunku.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- To uczucie, nigdy nie było sztuczne i nie jest sztuczne. Na prawdę Cię kocham, nie kłamię. Jesteś dla mnie najważniejsza.
Znów pochyliłem się nad nią j pocałowałem, ale ona odsunęła mnie od siebie.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Spojrzałam na niego i westchnelam.
- Ach tak, więc miałeś się do mnie zbliżyć aby się do niego dostać?
- Znasz się na tym...
- Po prostu oglądałam z tatą dużo seriali kryminalnych. - zmruzylam lekko oczy a chłopak się zasmial. - Więc... to uczucie jest sztuczne? - wydukalam a do oczu ponownie naplynelu mi łzy
Jacob?
Pd Jacoba do Catherine
- Cat...muszę Ci powiedzieć. -spojrzałem jej w oczy- Musisz wiedzieć, że...jestem takim "tajnym agentenem", od miesięcy próbujemy złapać Marcela. Jak za pewne Ci wiadomo, gość jest dilerem...no teraz też gwałcicielem... -czekałem na jej reakcję. Patrzała tylko na mnie, więc ciągnąłem powoli dalej- Do tej pory nie mieliśmy oficjalnego pozwolenia, na schwytanie go...
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Podobno masz zalane mieszkanie... - wydukalam.
- Naprawili. - wyjaśnił.
Cały czas nie mogąc się otrząsnąć poszłam do sypialni spakować się. Jacob cały czas był tuż obok mnie.
***
Byliśmy u niego, Oparłam się o okno. Czym zawinił Harry? Dlaczego?! Jacob podszedł do mnie i objął w talii.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Nie cierpiał długo. -to tylko wpadło mi do głowy na pocieszenie.
Co za debil, skończony drań *#*^*#^*#^$*#^$ (wyzwiska).
- Zapłaci za to. -szepnąłem jej do ucha.
Zawołałem psiaki, przybiegły. Na szczęście. Odetchnąłem.
- Chodź, spqkuj najpotrzebniejsze rzeczy. Tu nie jesteś już bezpieczna. Pojedziemy do mnie. A jutro, go pochowamy, teraz nie mamy czasu. -dziewczyna spojrzała na mnie zdziwiona. Wiedziałem, że zareagowała tak na wzmiankę "do mnie". Najwyższy czas abym jej wszystko powiedział.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Uśmiechałam się słysząc jego głos. Już prawie zasypialam kiedy naszło mnie straszne pragnienie.
- Zaczekaj... pójdę po picie. Też chcesz?
Chłopak skinął głową, z szafki nocnej zabrałam nasze dwie szklanki i poszłam do kuchni. Kiedy zapalilam światło, w jednej chwili wypuscilam naczynie z dłoni i niemiłosiernie krzyknęłam a łzy poleciały strumieniami. W kuchni, na środki leżał Harry. Miał poderzniete gardło a obok niego krwią napisane było.
"Bedziesz następna Catty."
Nogi miałam jak z waty osunelam się na ziemię, złapał mnie jednak Jacob.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
Zobaczyłem , że Catherine nie śpi, przygląda się mi.
- Śpij, kochanie.
- Nie mogę.
Pogładziłem dłonią jej policzek.
- Ja też...może opowiem Ci coś, wtedy zaśniesz?
- Mów, chcę słyszeć...wiedzieć, że jesteś przy mnie.
Posłałem jej uśmiech, miło było to słyszeć. Zacząłem opowiadać.
Cat? (l)
Od Catherine do Jacoba
Zamknęłam oczy, nie mogłam jednak zasnąć. Mimo, iż Jacob mnie przytulał, cały czas miałam przed oczami widok furii w oczach Marcela. Wyglądał wtedy, jakby chciał mnie zakatować lub najlepiej zakopać żywcem. Skąd ta nagła nienawiść? Pewnie przez te dragi... otworzyłam gwałtownie oczy i westchnęłam próbując zorientować się, czy Jacob już śpi.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
Od Catherine do Jacoba
Chłopak przyciągnął mnie siebie sprawiając, że usiadłam mu na kolanach. Oparłam głowę o jego ramię i również go Przytuliłam, czując się przy nim naprawdę bezpiecznie.
- Dlaczego tylko z tobą... tylko w twoich ramionach czuję się bezpiecznie? - szepnęłam.
Jacob? <3
Od Jacoba do Catherine
Od Catherine do Jacoba
W jednej chwili zapomniałam o tym obrzydliwym pocałunku z Marcelem, o jego oddechu który wciąż czułam na karku. Odwzajemniłam pocałunek i zupełnie się w nim zatraciłam. Teraz byłam tylko ja i ON.
Jacob? ;3
Od Jacoba do Catherine
Patrząc w jej oczy, zapomniałem co chciałem powiedzieć, pochyliłem się w jej stronę i pocałowałem.
Catherine ;* ?
Od Catherine do Jacoba
Przez chwilę pozostalam w bezruchu, dopiero po chwili go Przytuliłem chowają twarz w jego koszulkę.
***
Wróciliśmy do domu, rozpalilismy w kominku. Chłopak okryl mnie kocem.
- Cat... - powiedział czule, chcąc abym na niego spojrzała.
Jednak nie mogłam. Było mi za bardzo wstyd...
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Jacob, uspokój się. Już jadą po niego.
Otarłem ręką twarz. Spojrzałem na Catherine. Podszedłem do niej i przytuliłem ją.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Nikt cię nie usłyszy, głupia. Odeszliśmy za daleko. - uśmiechnął się podle. Spojrzałam mu prosto w oczy, miały czerwone przebarwienia i rozszerzone źrenice. O cholera! On ćpał! - Nie bój się Catty, będę delikatny. - mrugnął obrzydliwie i ponownie mnie brudno pocałował.
Próbowałam się wyrwać z jego uścisku, na nic. Udało mi się kopnąć go w krocze, szybko tego pożałowałam ponieważ z całej siły uderzył mnie w nos. Spłynęła z niego krew, zasłoniłam go ręką i ponownie zaczęłam płakać kiedy wsadził dłoń pod sukienkę.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Gdzie masz Cat? -spytała dziewczyna, patrząc gdzieś za mnie.
- Poszła z waszym kolegą. -momentalnie przeniosła wzrok na mnie.
- Wiesz, gdzie poszli? Catherine mówiła, że ostatnio nie najlepiej się z nim dogaduje, lepiej nie zostawiać ich samych.
No tak, ale ze mnie debil. Zostawiłem ją z dilerem...rozejrzałem się. Nigdzie ich nie było. Przekląłem pod nosem. Spojrzałem znacząco na Rona. Zaczęliśmy ich szukać, rozdzieliliśmy się. Jak na złość, zaczęło lać.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Gdy byliśmy już koło nich, chłopak mnie przytulił. Odwzajemniłam gest ale zaraz po tym go od siebie delikatnie odepchnęłam. Ostatnimi czasy przesadza. Ściągnęłam buty (Piach i obcasy... nie pomyślałam o tym XD) ruszyliśmy w stronę tłumu. W przeciwieństwie do Marcela, Elise i kolegi Jacoba, wzięłam sobie colę - zwyczajnie nie miałam ochoty na alkohol. W końcu na imprezę idzie się dobrze bawić a nie upić... Jacob zaprosił mnie do tańca, bez wahania przyjęłam zaproszenie. Kiedy położył dłonie na mojej talii, nagle muzyka zmieniła się na wolną i romantyczną. Spojrzałam na niego zmieszana, a on bez słowa się do mnie przytulił i zaczęliśmy kołysać się w rytm melodii. Całą piosenkę nie odklejaliśmy się od siebie, a kiedy się skończyła poczuliśmy niedosyt. Tańczyliśmy jeszcze kilka piosenek, kiedy podszedł do nas Marcel.
- Porywam ją na chwilę. - powiedział dziwnym tonem.
Złapał mnie mocno za nadgarstek.
- Marcel, to boli, co robisz? - spytałam zdezorientowana.
- Cicho... - spojrzał na mnie jakby z furią w oczach i szarpnął ostro do siebie, abyśmy odeszli dalej od Jacoba.
Nie wiem gdzie mnie ciągnął, trzymał mnie niemożliwie mocno, w końcu przycisnął do jakiegoś drzewa, złapał za oba nadgarstki i przykuł do drzewa, widziałam jak moje dłonie zsiniały od mocnego uścisku. Nagle pocałował mnie w szyję.
- Co ty robisz?! - krzyknęłam spanikowana starając się uwolnić, jednak trzymał mnie zbyt mocno.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Ładnie wyglądasz....nie no ładnie to mało powiedziane. -uśmiechnąłem się.
Odwzajemniła gest.
Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Ron już czekał z chłopakami, była też koleżanka Cat i Marcel.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba

Od Jacoba do Catherine
***
Nadszedł weekend, od popołudnia przygotowałem się na wyjście.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Kto to zje? - zaśmiałem się.
- My. - uśmiechnął się.
Odwzajemniłam gest i wzięłam łyk lemoniady. Zjadłam cztery kanapki, więcej nie dałam rady.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Mmm...brzmi smacznie. -uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem gest.
- Siadaj do stołu, zaraz przyniosę.
***
Kiedy wszystko było gotowe, zaniosłem duży tależ z kanapkami i dwa mnieksze, oraz szklanki na zimną lemoniadę.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Gdy się obudziłam, poszłam wziąć prysznic, ubrałam się. Wychodząc z łazienki poczułam niesamowity zapach. Poszłam do kuchni gdzie stał Jacob.
- Co tam pichcisz? - spytałam kładąc dłoń na jego barku.
Jacob?
Od Jacoba od Catherine
***
Gdy się obudziłem, dziewczyna nadal leżała przytulona do mnie. Uśmiechnąłem się delikatnie i wstałem ostrożnie, aby jej nie obudzić. Wziąłem prysznic i poszedłem zrobić śniadanie.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Chłopak skinął głową i położył się obok mnie. Położyłam się plecami do niego, przed pewien czas nie mogłam jednak zasnąć. Westchnęłam. Odwróciłam się w jego stronę i przytuliłam do niego.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
Pomogłem jej wstać. Catherine położyła się, usiadłem obok i spojrzałem na nią.
- Posiedzieć chwilę z Tobą?
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Cały czas słyszałam ten przerażający śmiech, przed oczami widziałam jej czerwone oczy i kły... zakryłam uszy dłońmi i zamknęłam mocno oczy, uwalniając kolejną łzę. Oparłam się o Jacoba, który mnie przytulił. W jego objęciach poczułam się bezpieczniej.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Catherine, nie płacz. -starłem kciukiem łzę, która spłynęła po jej policzku.
Pochyliłem się nad nią i objąłem ją, lekko przytulając- zły sen?
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Rozejrzałam się jeszcze raz dookoła siebie. Tak dla pewności. Po raz kolejny spotkał mnie zawód. Żadnych znanych mi ścieżek. Niczego nie poznawałam. Jakim cudem się tu znalazłam? Ten las nie przypominał tego, obok którego mieszkałam. Pierwsza różnica, jaką zauważyłam, to brak drzew liściastych. Ja przywykłam do lasu mieszanego. Z pewnością nie było to porwanie. Wtedy ktoś by mnie pilnował. Jednak oprócz tego, nie miałam innych pomysłów na to, jak się tu znalazłam. A jakoś musiałam. Nie pamiętałam niczego, od kiedy rano wstałam. Cholera. Czyżby mama otruła mnie śniadaniem? W sumie, całkiem możliwe. Jej zdolności kulinarne pozostawiały wiele do życzenia...
- Gdzie ja jestem? - wyszeptałam.
Kiedy wypowiedziałam te słowa, spostrzegłam, że nie jestem sama. Obok mnie stała Elise. Mogłabym przysiąc, iż jeszcze chwilę temu jej tam nie było. Patrzyła na mnie. Spoglądała tymi swoimi czerwonymi oczami, w których czaił się głód... Stop! Jak to czerwonymi?! – myślałam spanikowana – Przecież ona zawsze miała takie piękne niebieskie tęczówki! Wystraszona, nie wiedziałam co zrobić. Po prostu na nią patrzyłam przez dłuższą chwilę. Kiedy milczenie i bezczynność zaczęły mnie przerażać, postanowiłam się odezwać.
- Wszystko w porządku? Słyszałem jakiś huk. - powiedział.
- To był tylko sen... - wyszeptałam, bez większego przekonania, gapiąc się pustym wzrokiem w ścianę naprzeciw. Mogłam pewnie teraz wyglądać, jakby ktoś mnie czymś nafaszerował... byłam po prostu oszołomiona tym snem.
Jacob? :3
Od Jacoba do Catherine
- Dzięki. -tyle z siebie wydukałem i wziąłem klucze.
Weszliśmy do środka. Od razu poszedłem do swojego pokoju i padłem na łóżko.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Wszystko w porządku? - spytałam, wyglądał, jakby coś go trapiło.
- Mhm. - stwierdził patrząc na mnie.
- Daj rękę. - poprosiłam.
Chłopak spojrzał na mnie, uśmiechnęłam się, odwzajemnił gest. Podałam mu klucze do mieszkania. Może to głupie, ale... ufałam mu.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Ok.
Odeszłem kawałek od dziewczyny, aby nie usłyszała mojej rozmowy z Ronem.
- Cześć stary, weekend impreza na plaży, Marcel będzie. Przyjdę z Cat, weź też kogoś.
"- Spoko, do zobaczenia."
- Cześć.
***
Następnego dnia, wstałem wcześnie i pojechałem do bióra. Dostałem też telefon od Angel, chciała abym przyjechał...ale musiałem jej kolejny raz odmówić, znowy będzie mi robić wyrzuty...
***
Wróciłem dwie godziny później. Catherine nie było w domu, a ja nie miałem kluczy. Usiadłem na schodach i schowałem twarz w rękach.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Spojrzałam na niego i zaczęłam się zastanawiać.
- Właściwie, czemu nie. Za kilka dni ma być jakaś impreza na plaży. - powiedziałam przypominając sobie ulotki które widziałam dziś na drzwiach sklepu.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Słuchaj...może pójdziemy w weekend na jakąś imprezę? Może poszlibyśmy większą grupą, zaprosisz jakiś swoich znajomych. Ja swoich...
Catherine?
środa, 27 lipca 2016
Od Catherine do Jacoba
- Nie, dzięki. - posłałam mu blady uśmiech. Ten bez słowa okrył mnie nią. - Dzięki, to miłe... - powiedziałam i lekko zawstydzona spuściłam wzrok.
Jacob? ;3
Od Jacoba do Catherine
***
Po krótkiej sprzeczce z dziewczyną, to ja zapłaciłem rachunek. Zaczęliśmy iść spacerem w stronę domu. Było już ciemno i zrobiło się zimno. Catherine otulała się rękoma, które pokryte były gęsią skórką. Zdjąłem przez głowę swoją bluzę i podałem ją dziewczynie.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
Pocałowałam Willa w nos a sama poszłam do łazienki. Przemyłam twarz wodą, uczesałam włosy i nałożyłam delikatny makijaż. Nigdy mocno się nie malowałam, nie czułam potrzeby nakładania na siebie dwóch ton tapety. Wyszłam po kilku minutach.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- Jadłaś już? -spytałam opierając ręcę na klatce piersiowej.
- Mhm. -przekląłem pod nosem cicho- A co?
- Chciałem Cię zaprosić na małą kolację do jednej knajpki... -sppjrzała na mnie.
- W sumie to...nie najadłam się bardzo, więc...możemy pójść.
Uśmiechnąłem się szeroko.
- Świetnie, no to chodź.
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Tak, będę. - uśmiechnęłam się po chwili. - Wchodź, nie pukaj. - powiedziałam nim wyszedł.
***
Po południu wróciłam do domu i zajęłam się przygotowywaniem kolacji, zapiekanka warzywna. Zjadłam sama, jak zwykle. Nie zdążyłam jeszcze przywyknąć do mieszkania samej, przeszkadzało mi to, że nie miałam z kim porozmawiać, do kogo się przytulić... nikt mnie nie potrzebował. Chłopak wrócił wieczorem, kiedy czesałam Willa.
- Jedzenie jest w piekarniku, gdybyś był głodny. - powiedziałam.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
- To chodź pokażę Ci Twój pokój. -wstała z siedzenia i ruszyła do pokoju, uczyniłem to samo.
***
Pokazała mi gdzie co jest.
- Na prawdę dziękuję. Jednak tera muszę coś jeszcze załatwić na mieście, wróce wieczorem, będziesz tu prawda?
Catherine?
Od Catherine do Jacoba
- Uroczy, jak się wabi? - spytał, kiedy usiadłam na kanapie i wzięłam Mike'a na ręce.
- William, to jest Mike a kot Harry. - wyjaśniłam. - Przygotowałam ci pokój, także... czuj się jak u siebie. Chcesz coś do picia? - uśmiechnęłam się.
Jacob?
Od Jacoba do Catherine
Od Catherine do Jacoba
- Catherine Hayes? - zapytał spokojnym i ciepłym tonem.
- Tak, o co chodzi? - spytałam równie miłym tonem.
Jacob?