środa, 27 lipca 2016

Od Catherine do Jacoba

Pomyślałam chwilę, analizując swój dzisiejszy grafik. Chociaż... nie nazwałabym go tak.
- Tak, będę. - uśmiechnęłam się po chwili. - Wchodź, nie pukaj. - powiedziałam nim wyszedł.
***
Po południu wróciłam do domu i zajęłam się przygotowywaniem kolacji, zapiekanka warzywna. Zjadłam sama, jak zwykle. Nie zdążyłam jeszcze przywyknąć do mieszkania samej, przeszkadzało mi to, że nie miałam z kim porozmawiać, do kogo się przytulić... nikt mnie nie potrzebował. Chłopak wrócił wieczorem, kiedy czesałam Willa.
- Jedzenie jest w piekarniku, gdybyś był głodny. - powiedziałam.

Jacob?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz