piątek, 29 lipca 2016

Od Catherine do Jacoba

Jacob musiał jechać do swojego szefa, ja natomiast zostałam w psami w jego mieszkaniu. Pogoda dziś nie była ładna. Padało, grzmiało i było strasznie zimno. Wzięłam koc, usiadłam na kanapie i owinęłam nim siebie oraz psy, które siedziały mi na kolanach. Włączyłam telewizor, leciała jakaś komedia, jednak ani trochę mnie nie śmieszyła. Nadal nie otrząsnęłam się po śmierci Harrego...
- Dobrze, że mam jeszcze was. - szepnęłam do nich.
- I mnie. - usłyszałam nagle za sobą, chwilę potem chłopak objął mnie od tyłu i pocałował w policzek.
- Tak, ciebie też. - uśmiechnęłam się pod nosem i przejechałam dłonią po jego policzku.

Jacob?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz