Zabrałam psy na spacer i przy okazji, poszłam dorobić klucze dla Jacoba. Wróciłam po jakiś piętnastu minutach, chłopak siedział na schodkach, twarz miał schowaną w dłoniach. Usiadłam obok niego.
- Wszystko w porządku? - spytałam, wyglądał, jakby coś go trapiło.
- Mhm. - stwierdził patrząc na mnie.
- Daj rękę. - poprosiłam.
Chłopak spojrzał na mnie, uśmiechnęłam się, odwzajemnił gest. Podałam mu klucze do mieszkania. Może to głupie, ale... ufałam mu.
Jacob?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz