czwartek, 4 sierpnia 2016

Od Jacoba do Catherine

Podparłem się wolną ręką na podłodze, szykując się do szybkiego oderwania się od ziemi i biegu do wyjścia.
- Cat...na raz, wracamy do wyjścia. -spojrzałem na nią. Słabo ją widziałem, nie byłem pewien czy jest gotowa do biegu, ale nie mogliśmy tu tak siedzieć. -Raz.
Wstałem pociągając ją za sobą i pobiegłem. Po schodach w górę, do skrzypiących drzwi. Przygotowałem się, że będziemy musieli je otworzyć. Ktoś trzasnął nimi porządnie, więc pewnie się zatrzasnęły. Przekląłem pod nosem i przyspieszyłam, trzymając mocno Cat. Było ciemno. Wpadliśmy na drzwi, a po chwili na podłogę. Ku mojemu zdziwieniu były otwarte. I nagle ten przerażający śmiech. A raczej rechot, tak blisko nas. Catherine zaczęła krzyczeć. Podniosłem nas jak najszybciej i zacząłem biec przed siebie. Dźwięk stawał się coraz bardziej cichy. Teraz słyszałem tylko nasze kroki i oddechy.

Catherine? Co teraz...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz